Kasieńko daj mu odejść – duch

Kasieńko daj mu odejść

Kasienko_daj_jej-odejsc

KASIEŃKO DAJ MU ODEJŚĆ – DUCH

Agresja, wściekłość, dziwne zachowania. To wcale nie musi być zaburzenie psychiczne, ale opętanie.

Urodziny koleżanki Kasi. Oliwia zdmuchnęła już świeczki, pokrojono tort, balony fruwają  po domu. Dzieci zajęły się same sobą, zaś mamy z ulgą zasiadły przy kawie. Sielsko, beztrosko. I wtedy któraś z dziewczynek zabiera Kasi lalkę.
– Usłyszałam krzyk i poczułam, że cierpnie mi skóra – Anita wraca pamięcią do tamtego dnia sprzed trzech lat i aż się cała kurczy – Wiedziałam już, że nadchodzi trzęsienie ziemi.
Kasia, całą agresję obróciła przeciw Anicie. Godzinę okładała ją pięściami, szarpała. Wyrywała się, rzucała na podłogę. Anita siłą zaprowadziła ją do pustego pokoju. Przytulała, tłumaczyła, uspokajała. Była zupełnie mokra – jakby wyszła z sauny. Mięśnie odmawiały jej posłuszeństwa, serce waliło, w gardle zaschło. Każde inne dziecko dawno by się uspokoiło. Każde, ale nie Kasia. Bo ona nie była sobą. To duch przejął kontrolę nad jej psychiką, osobowością, ciałem. Ona była jak w letargu, śpiączce.

SPĘTANA POD SCHODAMI

– Gdy córka miała 3 lata, narysowała swoją rodzinę – wspomina Anita. My z mężem po bokach, w zwykłych ubraniach. Ona w środku, cała na czarno, z rozwichrzonymi włosami. Ale z drugiej strony kartki jej autoportret był różowy. Tyle, że umiejscowiła siebie w… dziurze pod schodami. Tak, jakby była tam zamknięta na zawsze. Ten rysunek bardzo mnie zmartwił.  Chcieliśmy z mężem odkryć, o co tu chodzi. Tym bardziej, że z dnia na dzień Kasia stawała się coraz bardziej nieznośna. Złośliwa. Agresywna, gryzła, szczypała, szarpała. Często bez powodu rzucała się na podłogę i w żaden sposób nie można jej było uspokoić. Ataki trwały zawsze kilkadziesiąt minut. – Gdy dochodziło do szarpaniny, wykazywała nadludzką siłę – dodaje jej mąż Piotr. Jestem silnym facetem, ale często nie mogłem sobie z nią poradzić. Było też wielogodzinne wycie, walenie w drzwi, syczenie, prychanie mi w twarz… Jako terapeuci znaliśmy wiele skutecznych metod postępowania z zaburzonymi dziećmi. Na Kasię nic nie działało. Z każdym dniem było coraz gorzej. „Tak nie zachowuje się trzyletnia dziewczynka” – mówili do siebie Anita i Piotr w głębokiej rozpaczy bo nikt nie umiał im pomóc. Nie mieli pojęcia co się dzieje.

GDY KASIA MIAŁA 3 LATA NARYSOWAŁA SWOJĄ RODZINĘ. MY Z MĘŻEM W ZWYKŁYCH UBRANIACH ONA W ŚRODKU, CAŁA NA CZARNO, Z ROZWICHRZONYMI WŁOSAMI.

To nie była prosta zagadka. Najpierw próbowali ją rozwiązać z pomocą neurologów, psychiatrów i kosztownych terapii, z których żadna nie działała. Każdy mówił coś innego, każdy sugerował odmienne leczenie.
Dziś już wiedzą, że zamiast dziesiątek wizyt u specjalistów, powinni byli od razu zadzwonić do Sylwii Jacewicz-Górskiej, parapsycholog i egzorcystki. Znali się telefonicznie. Wyprosiła z ich domu dwa obce byty, w czasie gdy Kasia miała siedem miesięcy i ” bawiła się” z nimi tak, jak często bawią się niemowlęta: śmieją się i machają rękami do niewidzialnych postaci.

– Byliśmy tym zaniepokojeni – mówią – Ale po interwencji Sylwii – Strażniczka dusz –  przeszło i o wszystkim zapomnieliśmy.
Życie biegło. Niby wszystko było normalnie, ale z dnia na dzień ich córka stawała się coraz bardziej nieznośna. Złośliwa. Agresywna. Często z błahego powodu rzucała się na podłogę i w żaden sposób nie można było jej podnieść, uspokoić. Tak, jakby ktoś lub coś władało jej ciałem. Takie ataki trwały zawsze kilkadziesiąt minut, nigdy mniej. Poza tym – gryzła, szczypała, szarpała.
– Głównie mnie – przyznaje Piotr – Nagle dostawałem od niej w twarz. Albo  kopniaka. Skradała się także od tyłu i waliła pięścią w plecy. Często mówiła żonie, że mnie nie kocha, że chce żebym się wyprowadził, albo najlepiej – umarł – ciągnie –  Gdy dochodziło do szarpaniny, wykazywała  nadludzką siłę. Jestem silnym facetem, ale często nie mogłem sobie z nią poradzić. To było wielogodzinne wycie, walenie w drzwi, syczenie, prychanie mi w twarz… Koszmar – opuszcza głowę, chwilę milczy – Gdy ja się z nią siłowałem, żona płakała w kuchni i tylko co jakiś czas przychodziła sprawdzić co się dzieje. Kasia krzyczała na przykład: Nie bij mnie, nie dotykaj! A ja nawet jej nie tknąłem. Nigdy nie stosowałem wobec córki przemocy, nigdy nie widziała takich scen w domu ani w telewizji, bardzo tego z żoną pilnowaliśmy – kontynuuje.
Dziewczynka złośliwie chowała różne przedmioty. Straszyła rodziców chodząc po domu, boso, nocą, z włosami zarzuconymi do przodu tak, by nie widać było oczu.
– Kasiu, co się dzieje? – pytali przerażeni. Milczała.
– Ale czasem podnosiła głowę tak gwałtownie, że waliła mnie w nos, w twarz – opowiada Piotr – Nigdy nie mówiła przepraszam. Śmiała się. Jej oczy były ciemne, prawie czarne. Chłodne, martwe. Przewracała gałkami – opisuje – Tak nie zachowuje się normalna, ponad dwuletnia dziewczynka – mówiliśmy do siebie z żoną w głębokiej rozpaczy, bo nikt nie umiał nam pomóc. Nie mieliśmy pojęcia co się dzieje. Znikąd wsparcia. Przyjaciele, rodzina odsuwali się od nas. My zresztą sami ograniczaliśmy kontakty. Ze wstydu, poczucia winy i bezradności.
Anita musiała zrezygnować z pracy. Opieka nad Kasią pochłaniała całą jej energię. Zdarzało się, że dziewczynka, kiedy jeszcze jeździła w wózku, rozbierała się w sklepie do koszulki, gdy na dworze było minus dziesięć. Wyrzucała rzeczy na podłogę, krzyczała tak, że Anita musiała uciekać przed ludzkimi komentarzami. Bolały jak cięcie nożem. Każda minuta była pełna napięcia, 24 godzinna opieka nad dzieckiem była tak wyczerpująca, że Anita w końcu poważnie się rozchorowała. Kasia często także robiła awantury w miejscach publicznych. Krzyczała, że tata ją bije.

Sceny jak z „Egzorcysty”

– Komu uwierzą? – pyta Piotr – Słodka, mała dziewczynka budzi współczucie. Przecież sobie tego nie wymyśliła. Może trzeba wezwać policję? Aż boję się myśleć, co sądzą o nas sąsiedzi. Tyle miesięcy krzyków, walenia w drzwi. Według nich pewnie dręczyliśmy dziecko.
Wyczerpani, schorowani i na skraju samobójstwa uświadomili sobie, że to, co widzieli na „Egzorcyście”, a co inni odbierają jako świetny thriller, im przydarza się naprawdę. Dzień w dzień. Noc w noc. Dłużej nie mogli czekać. Zadzwonili do Sylwii Jacewicz-Górskiej  parapsycholog i egzorcystki świeckiej z Gdańska, która na odległość uwalnia ludzi od obcych bytów. Sylwia to osoba, która już kiedyś im pomogła.
Dzięki talentowi, rozwiniętej intuicji i darowi kontaktowania się z innym światem, Sylwia widzi to, co niedostępne dla oczu większości ludzi.
– To opętanie – oceniła, gdy wniknęła w psychikę i duszę dziewczynki – Jej tam nie ma, duch zawładnął wszystkim, odebrał dziecku wolną wolę – tłumaczyła.
– Odetchnąłem – przyznaje Piotr – Obydwoje odetchnęliśmy. Bo w tym koszmarze coś w końcu zaczynało mieć sens.
Zanim Sylwia przystąpiła do egzorcyzmów, poprosiła, żeby wykąpać Kasię w  ostrożeniu warzywnym, ziele, potocznie zwanym czarcim żebrem.
– Przygotowałem napar, mimo, że mam dwa fakultety i robię doktorat z psychologii – wyznaje Piotr – Było mi wszystko jedno, ratowałem swoje dziecko, nic nie mogło być tu głupie ani zabobonne.

Egzorcystka uprzedziła ich, że Kasia, a raczej duch, który ją opanował, może wyskoczyć z wanny nawet wtedy, gdy wleją napar dyskretnie. I tak było. Wyleciała z wody wrzaskiem: „Co wy mi robicie!” i „Nienawidzę was!

Duch wiedział, co się szykuje. Nie krył swojej obecności. Nareszcie stało się jasne, dlaczego dziewczynka zmieniła swoje preferencje żywieniowe i zaczęły się jej podobać inne ubrania – męskie, im bardziej surowe, tym lepsze. Zaczęła jeść kukurydzę, pęczak, prosiła by jej z tego robić placki.
– Duch pokazał mi się jako zwalisty mężczyzna o ogorzałej twarzy – objaśnia egzorcystka – Nie zawsze duchy przybierają dawną, ludzką postać, czasem pokazują się jako ciemna lub jasna poświata. Ten, jak się okazało, farmer, żyjący w latach 20 w Kalifornii, był ojcem ósemki dzieci – ciągnie –  Agresywnym, okrutnym. Stąd tyle agresji w zachowaniu Kasi. I stąd ataki na Piotra – duch chciał się pozbyć mężczyzny z domu. Robił wszystko, by rodzina była coraz bardziej osamotniona, tak łatwiej byłoby mu ich wykończyć, doprowadzić do śmierci.
Egzorcyzymy były ciężkie, trwały siedem nocy. Na ten czas wzięli córkę do swojej sypialni.
-Pierwsza noc była straszna – wspomina  Piotr- Obudziłem się o drugiej. Kasia miała półprzymknięta powieki, jej oczy były czarne, ale obleczone jakimś blaskiem, jakby skrzyły. – Już niedługo – zwróciłem się do ducha  – Ty odejdziesz, a Kasia do nas wróci.
Usłyszał śmiech. Jego mała córeczka leżała obok, ale to nie ona się śmiała. – Zobaczymy kto wygra – szydził – Poczułem lodowaty chłód. I zrozumiałem, że to się dzieje naprawdę.
Sylwia „Dama od białych dam” mówi, że byty przeważnie odchodzą w ciągu jednej – dwóch sesji. Też są zmęczone uwięzieniem, dla nich to wyzwolenie. Ale zdarza się, że są tak bardzo zrośnięte z ludzkim ciałem, które sobie upatrzyły, że nie chcą go opuścić – tacy „Duchowi przestępcy”. No i jest druga strona medalu – opętana osoba przejmuje jego cechy. Jej także trudno czasem „puścić” swojego prześladowcę. To jak swoisty syndrom sztokholmski, tyle że wymiarze duchowym.
-Tak było z Kasią – mówi cicho Anita – Przywiązała się do „Balona”, jak go nazywała, bo pod taką postacią się jej pokazywał. Utożsamiała się z nim. Kiedy siódmego dnia rano, leżałyśmy razem na łóżku wykończone, powiedziałam jej z rozpaczą: „Kasieńko, puść go, daj mu odejść. Zobacz – położyłam jej rękę na moim sercu – Posłuchaj, moje serce bije. To ja jestem twoją mamusią, to ja kocham cię nad życie.  Balon nie ma serca, a tam gdzie pójdzie, będzie mu dobrze. Pozwól mu odejść. Wybierz nas – Anita oddycha głęboko – Gdy to powiedziałam, Kasia zaczęła szlochać. Obie szlochałyśmy. Pół godziny później zadzwoniła Sylwia z informacją, że duch odszedł. Odzyskałam moje dziecko.

Kim jest Amber?

Zmiana była widoczna od razu. Jej oczy ze złowrogich, stały się łagodne, orzechowe. Cały czas się przytulała do rodziców.- Kocham was – powtarzała. Wcześniej jej się to nie zdarzało. Uspokoiła się. Ale i nie umiała sobie czasem znaleźć miejsca, bezradnie płakała. Opowiadała że była w piekle. Związana, w klatce z ostrymi prętami. Mogła tylko patrzeć jak jej najbliżsi są dręczeni. Powoli jednak stawała się sobą.
-Powoli, bo w jej psychice, umyśle i ciele zapisały się tzw kody energetyczne – tłumaczy egzorcystka – To dziecko nie miało jak dowiedzieć się kim jest, bo wiele lat było pod wpływem osobowości ducha. To wywiera ogromne piętno, trzeba czasu, by kody wytarły się, a w to miejsce pojawiły się inne, należące tylko do niej. Poza tym, Kasia miała mocno poszarpaną aurę, która stanowi naturalną ochronę każdego człowieka przed atakami różnych bytów. To właśnie sprawiło, że duch mógł w nią wniknąć. Zanim aura, nasze subtelne ciało, zasklepi się i zrośnie, taka osoba musi być pod szczególną ochroną, bo  jest łatwym celem dla kolejnych duchów.
I tak niestety stało się w tym przypadku: dziewczynka stała się energetycznym łupem 12 – latki z Australii, która zginęła w wypadku samochodowym wraz z rodziną.
-Niemal z dnia na dzień poczuliśmy, że znów jest coś nie tak – opowiadają -Kasia znów zrobiła się złośliwa. Nagle nabrała akrobatycznych umiejętności: potrafiła wspiąć się na 12 metrowego „pająka” na palcu zabaw. A potem błyskawicznie zejść. Wieszała się na rurach od instalacji gazowej, chodziła po nich jak małpka. I znów żądała innego jedzenia, między innymi „koreczków” z chleba sera i szynki. Prosiła by zwracać się do niej „Amber”.  Rysowała z detalami kangury. A gdy już odkryliśmy – dzięki Sylwii – jej obecność  – ze szczegółami opowiadała o swoim życiu w Australii. Takich wiadomości, Kasia, jako czterolatka – nie miała.

Duch przyznał się także, że wcześniej był „w innej dziewczynce”, której rodzice oddali ją  w końcu do zakładu psychiatrycznego, gdzie zmarła. – I tym sposobem znalazłam się w waszej Kasi – śmiała się – Której wam już nie oddam.

Tym razem, choć duch był wyjątkowo złośliwy, egzorcyzmy trwały cztery noce. Od tamtej pory Kasia jest pod szczególną ochroną Sylwii Jacewicz-Górskiej.
– Codziennie, jak tylko się budzę, patrzę w oczy mojego dziecka – mówi Anita – To wciąż ona. Oddycham z ulgą. Ale strach pozostał.

 Źródło: Wróżka nr 4/2017

Polecam film

Na świecie zostało nakręconych kilka filmów, które zostały nakręcone w sposób pokazujący sferę życia i śmierci, kwestie opętania przez duchy, zachowania się duchów najbliżej prawdy.

Czytaj więcej